Drukuj

NR 7-8 / 1980

Sytuacja ruchu reformacyjnego w Polsce w połowie XVI w. nie była najlepsza; w gruncie rzeczy był to nie tyle ruch reformacyjny, ile rozgardiasz szlachecki. "Pan" sekularyzował dobra kościelne (zabierał je po prostu dla siebie), na swym dworze i po wsiach zaprowadzał nabożeństwa ewangelickie i walczył przeciwko jurysdykcji biskupiej, nie bardzo troszcząc się o to, co myśli jego chłop poddany. A ten na wszystkie te zmiany patrzał jak na sprawę pańską; kazał pan usunąć zkościoła ołtarz, obrazy i świece - to chłop je usuwał, kazał pan przyjmować Komunię św. pod dwiema postaciami - to chłop ją przyjmował, ale w głębi duszy pozostawał tym, kim był dotąd: ciemnym, zabobonnym człowiekiem, któremu obrazowa wiara ludowa i kult świętych bardziej odpowiadały niż pańskie "nowinki".

Słusznie K. Völker za główną przyczynę upadku Reformacji w Polsce uważa właśnie fakt, że nie zdołała ona zapuścić korzeni w warstwach ludowych, aczkolwiek zborów ewangelickich było sporo (w samej Małopolsce 250, na Litwie ze 190, a w Wielkopolsce co najmniej 80). O ile w Wielkopolsce i w Wielkim Księstwie Litewskim sprawy organizacyjne nie wyglądały najgorzej, o tyle w Małopolsce brać szlachecka nie potrafiła dać sobie rady i rozglądała się za punktem oparcia. Luteranizm nie bardzo jej odpowiadał, a kalwinizm wydawał się zbyt postępowy, zresztą na razie w Polsce nie było jego przedstawiciela, acz sympatyków Genewy nie brakło. Małopolscy różnowiercy kierują więc swoją uwagę na wielkopolskich braci czeskich. W listopadzie 1554 r., na synodzie w Słomnikach k. Krakowa postanawiają nawiązać bliższe stosunki z Czechami. Małopolska szlachta nie chciała powierzać steru rządów kościelnych wyłącznie duchowieństwu, jak to było w Kościele rzymskim, w Kościele luterańskim i w Jednocie braci czeskich. Toteż po dokładniejszym zapoznaniu się z organizacją Jednoty, silniej niż dotąd pociąga ich ustrój prezbiterialny Kościoła genewskiego, w którym do zarządu kościelnego wybierano obok duchownych również świeckich seniorów (prezbitrów). Republikański ustrój genewski był jakby stworzony dla polskiej szlachty, która swą polityczną zasadę, nil de nobis sine nobis (nic o nas bez nas) pragnęła zastosować i do życia kościelnego. Począwszy od roku l552 miedzy szlachtą innowierczą mówiło się coraz głośniej o sławnym ziomku, Janie Łaskim, gorącym zwolenniku i przyjacielu Kalwina.

 

Kontakt Kalwina z Polską zadzierzgnął się znacznie wcześniej i to dość przypadkowo. Niejaki Florian Susliga z Warszawy podczas swojego pobytu w Genewie odwiedził Reformatora i podał mu relację o postępie Ewangelii w Polsce. Zachęcony tą wiadomością Kalwin 23 maja 1549 przesyła królowi Zygmuntowi Augustowi swój komentarz Listu do Hebrajczyków. Dlaczego Reformator zwrócił się wprost do króla? Przyczyna była prosta. Protestanci polscy swoje nadzieje sprzęgli z osobą młodego króla, który uchodził za zwolennika programu szlacheckiego i cieszył się opinią postępowego przeciwnika zbyt daleko idących wpływów senatu i hierarchii kościelnej. Cicha wieść głosiła nawet, że młody król jest zarażony herezją i potajemnie sprzyja Reformacji. Jak każda pogłoska, tak i ta nie była zupełnie prawdziwa, ale nieco prawdy zawierała. Jeszcze za życia starego króla Zygmunt August, wówczas wielki książę litewski, chętnie słuchał w kościele zamkowym w Wilnie ewangelickich kazań Jana Kosmiusza i Wawrzyńca Niezgody (Discordii) z Przasnysza. Po objęciu tronu (1548) utrzymywał nadal stosunki z niemieckimi książętami ewangelickimi, korespondował z Melanchtonem, a w swojej bibliotece miał dzieła reformatorów.

Ks. Emil Jelinek

Pełny tekst artykułu po zalogowaniu w serwisie.

Jak uzyskać pełny dostęp do zasobów serwisu jednota.pl