Drukuj

ImageNR 7-8 / 1980

Sprawa Michała Serveta poważnie zaciążyła na dobrym imieniu Jana Kalwina. Przeciwnicy genewskiego reformatora nieraz ją wyciągali, aby skompromitować zarówno jego osobę, jak i kierowaną przezeń reformę. Niekiedy w czasie rozmów pada jak kamień oskarżenie: ale Kalwin spalił Serveta. I ma to być koronny argument moralny przeciw niemu.

Jak sprawa przedstawiała się w rzeczywistości?

Co mówią fakty? Nie będziemy w tym artykule dążyli do wybielenia genialnego Francuza ani go usprawiedliwiali, albowiem z naszego współczesnego punktu widzenia wyrok w procesie nad Aragończykiem zasługuje bez wątpienia na potępienie. Podejmujemy ten temat bez fałszywego wstydu, bo chodzi nam o ukazanie prawdy, o wyświetlenie roli odegranej w tym dramacie przez najwybitniejszego reformatora Kościoła chrześcijańskiego w drugim pokoleniu, kontynuatora dzieła genialnie zapoczątkowanego przez Marcina Lutra. Ukrywanie czy zamazywanie faktów niczemu pożytecznemu nie służy, przeciwnie, dostarcza argumentów przeciwnikom. Bohaterowie "bez zmazy i skazy" żyją jedynie w wyobraźni świeckich i kościelnych hagiografów, ukazując się jako płaskie, papierowe i nieprzekonujące postaci. Wielkości Jana Kalwina nie przyćmi fakt, że popełnił taki czy inny błąd, a jego obrona i próby wybielenia nie są nam do niczego potrzebne, ponieważ jego wielkość nie polega na tym, że jako człowiek był bez skazy, lecz na dziele, jakiego dokonał, co jednak nie wchodzi w zakres tego artykułu. Ponadto nie jest Kalwin przedmiotem specjalnego kultu w Kościele reformowanym, możemy więc bez obawy wyrazić nasze zdanie o tym człowieku i całkowicie solidaryzować się z opinią wyrażoną przez genewczyków na kamieniu pamiątkowym, wzniesionym na miejscu, gdzie 27 października 1553 zapłonął nieszczęsny stos:
"Pełni szacunku i wdzięczności synowie Kalwina, naszego wielkiego Reformatora, potępiając błąd, który należał do specyfiki jego czasów, i mocno przywiązani do wolności sumienia według prawdziwych zasad Reformacji i Ewangelii, wznieśliśmy ten ekspiacyjny pomnik 27 października 1903".

Specjalny komitet, składający się z przedstawicieli Kościołów reformowanych w Genewie i we Francji, postanowił ustawić pamiątkowy kamień z takim właśnie napisem w Champel, miejscu tragicznej śmierci Michała Serveta. Trzeba przy tym podkreślić, że ogromnie rzadko się zdarza, aby błąd został uznany w sposób tak uroczysty.

Ks. Bogdan Tranda

Pełny tekst artykułu po zalogowaniu w serwisie.

Jak uzyskać pełny dostęp do zasobów serwisu jednota.pl