Drukuj

NR 7-8 / 1980

Obecnie znajdują się na początku nowego etapu życia. Przez niespełna dwadzieścia lal pracowałem na gruncie ekumenicznym, w Światowej Radzie Kościołów, gdzie zajmowałem się szczególnie sprawą dialogu ekumenicznego. W tych warunkach obejmowałem refleksją teologiczną równocześnie różne tradycje chrześcijańskie. Obecnie zaczynam prace na gruncie mojej własnej tradycji, czyli w szwajcarskim Kościele reformowanym. Muszę, więc na nowo zastanowić się nad znaczeniem rodzimej tradycji.

Przyznaję, że ponowne skoncentrowanie się po tylu latach na tej tradycji jest przeżyciem bardzo interesującym. Przed dwudziestu laty reformowana myśl teologiczna była po prostu moim dziedzictwem, które zostało mi przekazane przez poprzednie pokolenia. Następnie znalazłem się w środowisku ekumenicznym i mogłem stwierdzić, że chrześcijaństwo to zjawisko o wiele szersze niż moja własna tradycja. Niekiedy stawiałem sobie nawet pytanie, czy pozostawanie w wyznaniu reformowanym ma jakiś sens. Teraz, gdy wracam do pracy w moim Kościele, odkrywam w nowy sposób tradycję reformowaną. Stwierdzam, że ma ona istotne znaczenie w ekumenicznym kontekście, ma do odegrania istotną partię w całej ekumenicznej orkiestrze.

Nie zamierzam teraz mówić o całości tej tradycji, lecz tylko o koncepcji Kościoła, w szczególności zaś o koncepcji jego jedności. Jednym z podstawowych dokumentów, który pomaga mi w zajmowaniu się tym przedmiotem, jest list Jana Kalwina do kardynała Sadoleta. Warto z nim się zapoznać, bo jest to tekst bardzo pobudzający. Ukazuje samą istotę reformacyjnego sposobu myślenia.

List został napisany w czasach, gdy podział Kościoła jeszcze się ostatecznie nie dokonał. Kardynał Sadolet, Francuz, ostro zaatakował Reformatorów i Reformację, a swoje wystąpienie zaadresował do mieszkańców Genewy, którzy właśnie wstąpili na nową drogę. Przypuszczając ten atak w sposób bardzo nieuczciwy, chciał przekonać mieszkańców Genewy, aby wyrzekli się swoich planów. Rada miejska w Genewie nie bardzo wiedziała, co począć. Idąc za radą rządu berneńskiego, zwróciła się do Kalwina, aby to on odpowiedział na atak. W sierpniu 1539, w ciągu dziesięciu dni Kalwin napisał odpowiedź. Uporał się z tematem bardzo szybko i dlatego jego pismo nosi charakter spontaniczny. Nie jest to więc dokument, nad którym Kalwin pracowałby długo, zastanawiając się nad każdym słowem. Nie, tu mówi prosto z serca i dzięki temu każdy może się przekonać, jaki był tok jego myśli. Kiedy się czyta ten dokument, nie trzeba zwracać uwagi na bardzo ostry język. Nie jest to z pewnością dialog miłości. Sadolet posługiwał się argumentami pośledniego gatunku, żeby więc zrozumieć ostry język Kalwina, trzeba przeczytać również atak Sadoleta. Istota listu Kalwina nie polega zresztą na ostrości języka, ale na tym. co można by określić jako osobiste wyznanie autora.

Ks. Lukas Vischer

Pełny tekst artykułu po zalogowaniu w serwisie.

Jak uzyskać pełny dostęp do zasobów serwisu jednota.pl